Vox populi

Słuchacze Bazy Ludzi z Mgły – wpływowej i opiniotwórczej (w moim rozumieniu) audycji rzeszowskiego Radia Centrum – zgodnym chórem okrzyknęli Odwet pozorów Płytą Roku 2009! W jednej chwili, w sercu zrobiło się cieplej i jaśniej, mimo mrozu i mroku na dworze. Akceptacja i tak wyraźne dowody uznania dla współczesnych poczynań twórczych zespołu płynące spontanicznie od publiczności, przydają jeszcze głębszego sensu poetyckim rowom mariańskim Rybowiczowego życiopisania. A mnie pozostaje wdzięczność i tkliwość myśli dla czułości i wrażliwości, które wciąż jednak żyją w nas i trwają, chroniąc skutecznie przed żywiołami nienawiści, barbarzyństwa i schamienia. Jak pancerz. I nie są to bynajmniej okruchy z pańskiego stołu.
Dzięki! Po trzykroć dzięki!!!

Krzysztof Myszkowski
Wrocław, poniedziałek 1.02.2010

 
Warte polecenia

Logo HooDoo BandNie wszyscy zapewne wiedzą, że nasz basista Andrzej Stagraczyński oprócz gry w SDM współpracuje również bardzo chętnie i owocnie z wieloma innymi formacjami. 15 stycznia ukazał się dwupłytowy album zespołu HooDoo Band, w którym Andrzej udziela się na basie. Na płycie znalazły się piosenki zespołu, zaśpiewane po angielsku, stanowiące mieszankę R&B, funky, soulu i jazzu. Jestem szczęśliwym posiadaczem płyty. Robi wrażenie. Znakomita pod względem muzycznym, aranżacyjnym i realizacyjnym. Polecam.

Ryszard Żarowski

Więcej informacji znajdziecie na stronie www.myspace.com/hoodooband
 
Operacja Strzyżów

Człowiek – z wiekiem – zaczyna się psuć, jak rzecz albo maszyna. Stąd konieczność jego serwisowania, a nawet kapitalnych remontów chroniących przed ostateczną kasacją i złomowaniem. Jak się okazało, nie jestem wyjątkiem.

Dość nieoczekiwanie i nagle rozsypało mi się prawe kolano, tracąc częściowo swoją stabilność, a wraz z nią moją pewność w sprawnym stawianiu kolejnych życiowych kroków. Niespokojne, natrętne myśli zaczęły rezonować w mojej histerycznej łepetynie. Nasilając się obsesyjnie odbijały swoją wredną gębę w mrocznym lusterku fizjologii, fundując mi psychiczne rozbicie i dramatyczny opad nastroju. Błyskawicznie zatem zapadła decyzja o zabiegu naprawczym gorączkującego stawu, by ostudzić głowę.

EskulapZ drżeniem serca – acz szczęśliwie – trafiłem pod skrzydła i nóż personelu w podkarpackim Strzyżowie. Nie w Warszawie, Wiedniu czy Freiburgu, tylko tam właśnie: w Strzyżowie! Nie śniłem nawet, że w kameralnym powiatowym szpitalu może być jak w serialu, a nawet lepiej. Bardziej opiekuńczo, serdecznie, swojsko i fachowo. Na wszystkich etapach i poziomach mojego powrotu do żywych oraz fizycznej formy. Ludzie – przez bardzo duże „L” – zajęli się mną w Strzyżowie jak najprawdziwsze anioły. Wszyscy: od prowadzących leczenie i operujących lekarzy, poprzez ofiarne i urocze panie pielęgniarki, aż po dyrekcję. Nic dodać, nic ująć!

Zawsze brakuje odpowiednich słów, by wyrazić swoją radość, wdzięczność, czułość i wzruszenie kierowane pod adresem Osób niwelujących niemoc, ból, strach i brak akceptacji dla planów na przyszłość. Po prostu DZIĘKUJĘ!

Dwa nazwiska w kąciku dziękczynnym pojawić się jednak muszą. Bez Andrzeja Włodyki i Artura Harmaty mógłbym jedynie pomarzyć o Operacji Strzyżów. Zaczynam powoli stąpać po ziemi. Na nowo…

Krzysztof Myszkowski 
Cisna, niedziela 10.01.2010

 
««  start « poprz. 1 2 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 1 - 7 z 13